Testy wydolnościowe

Czym są testy wydolnościowe, wie już chyba każdy kolarz, bez względu na swój poziom sportowy. Wszystkie mają jedną podstawową cechę – pozwalają nam określić parametry, wedle których powinniśmy trenować. W uproszczeniu są to zakresy tętna właściwe dla różnych treningów, których mamy się trzymać, by osiągnąć pożądany efekt, czyli wzrost formy.

Jaki test?

Testy wydolnościowe można zaliczyć do dwóch grup. Pierwsza obejmuje wszystkie próby, do których potrzebna jest zaawansowana aparatura. Najczęściej są one wykonywane w wyspecjalizowanych laboratoriach. Do drugiej zaliczyć można dziesiątki testów „domowego użytku", które przydają się mniej zamożnym rowerzystom.

Pierwszy rodzaj testów ma charakter bardziej kompleksowy. Najczęściej stosowanym wśród kolarzy górskich i szosowych jest test progresywny. Przeprowadza się go na ergonometrze rowerowym z regulowanym obciążeniem w watach. Główną zaletą jest w tym przypadku rzetelność uzyskanych wyników, które całościowo opisują stan naszego organizmu. W trakcie testu rejestrowana jest częstość skurczów serca i przeprowadzana analiza powietrza wydychanego. Ponadto test taki jest zazwyczaj połączony z rozmową z fizjologiem. Ten często radzi, nad jakim elementem treningów powinniśmy popracować. Na początku warto chyba jednak odpowiedzieć sobie, dla kogo przeznaczone są tego rodzaju testy? Wbrew pozorom, dla każdego. Najczęściej wykonują je zawodnicy prężnych klubów, zawodowcy, w celu ścisłej kontroli zmian zachodzących w organizmie pod wpływem treningu. Nawet jednak traktując kolarstwo bardziej amatorsko, warto choć raz kompleksowo zbadać swój organizm.

Używane oznaczenia

Co kryje się pod sławnym VO2 max? To maksymalna ilość tlenu pobieranego przez nasz organizm w ciągu jednej minuty. Pobór uwarunkowany jest pojemnością naszego układu krwionośnego (np. liczbą czerwonych krwinek, które uczestniczą w transporcie tlenu do komórek) oraz tkankowego zapotrzebowania na tlen (inaczej zdolności przyswajania go na poziomie komórek). Im większy ten parametr, tym więcej tlenu w naszych mięśniach, a najbardziej wydajne procesy w nich zachodzące wymagają go najwięcej. Wartości rzędu powyżej 4,5 l na minutę (65-70 mL/kg/min) uznawane są za bardzo dobre i są podstawą do zawodowego uprawiania kolarstwa.

Ten parametr jest wyznacznikiem naszych genetycznych możliwości, gdyż jego zmiany pod wpływem treningu nie są zbyt wielkie, choć możliwe. W trakcie testu określa się VO2 max także po to, by określić efektywność dotychczasowego treningu.

LT 1 i LT 2 to progi mleczanowe. Je także wyznacza się, by określić przedziały intensywności, w jakich powinno się trenować – odpowiadają im później po prostu wartości tętna. Zalecenia treningowe będą dotyczyć np. treningu poniżej pierwszego progu albo też w okolicach drugiego, w zależności od tego, co chcemy ćwiczyć – wytrzymałość czy np. szybkość i odporność na zakwaszenie. Zalecenia uwzględniają przy tym sposoby uzyskiwania energii, zmieniające się wraz ze wzrostem intensywności wykonywanej pracy – tlenowe, mieszane (tlenowo-beztlenowe) i beztlenowe.

Jedziemy coraz szybciej… Powyżej pierwszego progu następuje wzrost stężenia mleczanu we krwi do ok. 2 mmol/L (1 powyżej wartości spoczynkowej). Próg ten występuje przy wartościach rzędu 40-60% VO2max. Drugi próg to punkt, w którym stężenie mleczanu gwałtownie rośnie, organizm nie jest w stanie go już utylizować. Znajduje się na poziomie około 90% VO2max. Mięśnie pracują coraz mniej wydajniej, wszystko zaczyna szwankować. Dlatego tak ważne jest wyznaczenie progu, gdyż tylko poniżej jego wartości trening wpływa na rozwój wydolności organizmu. Powyżej działamy już często w sposób destrukcyjny na nasze środowisko wewnętrzne. Treningi zaś powinny polegać na umiejętnym dozowaniu obciążeń.

Parametry mające początkową literę V dotyczą układu oddechowego. Nie wchodząc w szczegóły, bada się wówczas wentylację płucną, zawartość O2 i CO2 w wydychanym powietrzu. Ich stosunek do siebie (RQ – w okolicach 1) ściśle koreluje z LT2. Parametry oddechowe w sposób precyzyjny pozwalają ustalić LT.

Przeprowadzenie testu

Testy progresywne najlepiej wykonywać po jednym, dwóch dniach przerwy od mocnych treningów (najlepiej by poprzedzone były treningami o niskiej intensywności). Ma to na celu uzyskanie wyników wypoczętego organizmu. Test należy potraktować jak start w małych zawodach. Nie powinno spożywać się żadnych pokarmów na dwie godziny przed rozpoczęciem, a napojów na 30 minut przed. Zalegający pokarm może powodować nieprzyjemne odczucia podczas przeprowadzania testu.

Rozpoczynamy od bardzo luźnego pedałowania, na poziomie między 20 a 200 W (zależnie od ośrodka przeprowadzającego). Później jest już coraz ciężej. Co 30 s, 1 min, 2. lub 3. obciążenie zwiększane jest o 20-50 W. Tak różne dane zależą już od metodologii badań danego ośrodka. Zasada jest taka, że na każdym kolejnym poziomie badany powinien uzyskać tzw. steady state. Oznacza to, że po zwiększeniu obciążenia organizm adaptuje się do niego, najpierw przez lekki wzrost wszystkich parametrów oddechowych i krążeniowych (np. tętna), następnie przez ich wyrównanie i utrzymywanie stałego poziomu. Test taki jest dzięki temu bardziej obiektywny. Stały poziom utrzymuje się jednak do czasu. Około 20 minut po rozpoczęciu testu, w okolicach 300-400 W, rozpoczyna się „agonia" badanego. Ważne jest jednak, by być maksymalnie zmobilizowanym i doprowadzić się do pełnego wyczerpania. Uzyskane wyniki powinny być maksymalne. Podczas przeprowadzania testu pobiera się również od badanego krew (drobne nakłucie w czubek palca). Liczbę poborów ustala badany, lecz pobór krwi w końcówce wykonywania testu pozwala na potwierdzenie wyników uzyskanych badaniem składu wydychanego powietrza. Badanie krwi określa procentową zawartość mleczanu. W dużym skrócie zawodnicy trenujący cross-country w treningu dążą do tego, by jak najdłużej móc pracować przy dużym zakwaszeniu. Maratończycy treningiem chcą zaś zakwaszenie opóźnić.

Ośrodki

Ceny badań są największą barierą dla przeciętnego kolarza. Wynikają z braku konkurencji na rynku, czyli po prostu małej liczby ośrodków, w których można je przeprowadzić. Wpływ na cenę ma również zawartość oferty. Można ograniczyć się do gazometrii (badania na podstawie parametrów oddechowych), bądź też dorzucić do koszyka również badania krwi. Warto jednak prócz badań gazometrycznych zlecić wykonanie choć trzech poborów krwi.

Ośrodki przeprowadzające testy:

  • AWF Warszawa, tel. (022) 83 55 154 (wewnętrzny: 235 lub 250), cena: 260-320 zł

  • Kraków, Sport Profil, tel. (12) 63 10 270, cena: ok. 180 zł

  • AWF Katowice, tel. (032) 20 75 185, cena: 100-150 zł

  • AWF Wrocław, tel. (071) 34 73 359, cena: 300 zł

  • Jelenia Góra, Ars Medica, tel. 601 74 84 54, cena: 100-150 zł

Na każdy test należy wziąć ze sobą aktualne wyniki badań lekarskich (może być to książeczka sportowca). Większość ośrodków pozwala również na użycie własnych pedałów i butów.

Decyzja, czy warto przeprowadzić badania, zawsze będzie należała do kolarza, gdyż w większości przypadków zapłaci za nie sam. Nie są to jednak zmarnowane pieniądze, jeżeli traktujemy kolarstwo poważnie.

 

Rozmowa z prof. dr. hab. Markiem Zatoniem, Kierownikiem Katedry i Zakładu Fizjologii na AWF we Wrocławiu.

1. Czy biorąc pod uwagę specyfikę warunków (wykonywanie badań w laboratorium) można mówić o obiektywności badania?

Badania są zawsze pewnym punktem odniesienia. Przeprowadzenie ich w laboratorium pozwala na stworzenie identycznych, komfortowych warunków przy każdym badaniu oraz na bardzo precyzyjny pomiar. Ponadto nie pojawia się czynnik umiejętności technicznych, który wpływa na wynik badań terenowych.

2.Czy badania wydolnościowe skierowane są tylko do zawodowców, czy mogą je wykonać również osoby startujące na przykład półamatorsko w maratonach?

Badania są dla każdego, kto chce być lepszy. Nieważne, czy walczy o zwycięstwo, czy tylko chce pokonać kolegów z jednego miasta. Nieumiejętny trening połączony ze skrajnie intensywnymi wysiłkami może być zagrożeniem dla zdrowia i życia. To poważna sprawa, gdyż tolerancja organizmu jest ograniczona. Każde badanie określa możliwości, a co za tym idzie, ogranicza ryzyko ich przekroczenia.

3. Dlaczego w różnych ośrodkach wykonujących testy tak różne są sposoby ich przeprowadzania?

My (AWF Wrocław) przyjęliśmy czas 3 min między kolejnymi zmianami intensywności, gdyż ten czas jest minimalny do osiągnięcia „steady state". Jednak dzisiejsza aparatura pozwala na uzyskanie wiarygodnych wyników nawet przy liniowym wzroście natężenia podczas całego testu. Co do klasyfikacji, w ujęciu formalnym jesteśmy na pewno najlepsi, mamy między innymi certyfikat ISO 9001/2001. Przodujemy również pod względem liczby przeprowadzanych badań.

4. Dlaczego nawet bardzo dobry wynik badań wydolnościowych nie warunkuje dobrego wyniku sportowego i odwrotnie?

Badanie mierzy sprawność zamiany energii w energię kinetyczną. Można to porównać do pracy silnika samochodowego. Sprawniejszy jest ten, który wytworzy więcej mocy z tej samej ilości paliwa. Sprawą niemierzalną jest zaś technika i motywacja, szczególnie motywacja do badań. Często z ust zawodników słyszymy – „ znów mi kazali przyjechać". Poza Markiem Galińskim i Ryszardem Szurkowskim (w przeszłości), zawodnicy nie byli i nie są zainteresowani wynikami badań.

Tymczasem rozumienie procesów zachodzących w organizmie jest ważne, jeżeli chce się osiągnąć sukces.

Tekst: Adam Szczurowski

Magazyn.jpg

Tekst jest własnością Magazynu Rowerowego, kopiowanie bez zgody właściciela zabronione.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Trening: porady. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.